Od nowa zaczynam kwestie cięcia się....
Powrót do szarej rzeczywistości...tak mój wybór...na dziś
Powrót do szarej rzeczywistości...tak mój wybór...na dziś
Tagi:
Ja
21.10.2011 o godz. 17:14
komentuj (0)
Kolejna nowa znajomość, która niesie ze sobą wiele różnych i bardzo ciekawych doświadczeń. Mając na uwadze że przez komunikator randkowy i może przez to nie pokładałam w niej za dużo nadziei. Przyznaje się, ale to chyba każdy tak ma gdy już po raz kolejny poznaje się osobę i nie wiedząc kim ona jest itp. Niby nic tu napisała „Cześć, co tam?”, nie pamiętam dokładnie ale cos w tym stylu. Odpisywałyśmy sobie raz na jakiś czas. Było miło potem gadka szmatka, jakoś tak podłam nazwę profilu na facebooku i gg.
Po kilku minutach nawet numer telefonu podałam…a co?! Gadałyśmy ile wlezie na gg, kiedy się dało aż pewnego dnia wychodziłam z mama na zakupy i patrzę numer z orange dzwoni do mnie. Odbieram nikt się nie odzywa…nie przykułam do tego żadnej uwagi nawet, myślałam że po raz kolejny ktoś się pomylił. Wsiadam do auta, czuje sms. Był słodki przeczytałam tylko że mam ładny głos. Cieszyłam się,a raczej radosna byłam.
Jak zawsze to ja zainicjowałam spotkanie i zaproponowałam. Lecz sprzeciwu nie było, wiec ucieszyłam się jeszcze bardziej niż można było…plan był że spotkamy się dopiero jak się przeprowadzę do Wrocławia. Lecz była jeszcze bardziej do mnie podobna niż i się wydawało…nie mogłyśmy chyba się doczekać spotkania. Wiedziałam, że to ja będę musiała przyjechać do Wrocka. Nie przeszkadzało i to wcale ,a raczej było na rękę….
Po kilku minutach nawet numer telefonu podałam…a co?! Gadałyśmy ile wlezie na gg, kiedy się dało aż pewnego dnia wychodziłam z mama na zakupy i patrzę numer z orange dzwoni do mnie. Odbieram nikt się nie odzywa…nie przykułam do tego żadnej uwagi nawet, myślałam że po raz kolejny ktoś się pomylił. Wsiadam do auta, czuje sms. Był słodki przeczytałam tylko że mam ładny głos. Cieszyłam się,a raczej radosna byłam.
Jak zawsze to ja zainicjowałam spotkanie i zaproponowałam. Lecz sprzeciwu nie było, wiec ucieszyłam się jeszcze bardziej niż można było…plan był że spotkamy się dopiero jak się przeprowadzę do Wrocławia. Lecz była jeszcze bardziej do mnie podobna niż i się wydawało…nie mogłyśmy chyba się doczekać spotkania. Wiedziałam, że to ja będę musiała przyjechać do Wrocka. Nie przeszkadzało i to wcale ,a raczej było na rękę….
Tagi:
Coś nowego
Od dwoch,trzech dni mam dziwne sny...i chce sobie je zapisać...nie dość że mnie przerażają to jeszcze sa tak bardzo realne...a ja ich nie umiem zrozumieć...nie pamietam z nich wiele ale zapamietałam słowa a raczej ludzi klucze i z tego sklejemój sen...bo w całości tak jak był nie odtworze go...ale bardzo przyblizony....
"Obcieta Ręka"
Pamiętam to było u mnie w domu,różnił się on od tego w którym aktualnie mieszkam...ale tam miłam swoje rzeczy i mój pokój...kłóciłam sie z matką...nie wiem o co,lecz była to duza kłótnia...potem długo długo nic nie pamiętam....i nagle ktoś odcioł mi dłoń przy nadgarstku....moja mama przybiegła wzieła ręke dala do lodu i zadzowniła po pogotowie...
Ja wiedziałam że bedzie mnie czekało przyszycie ręki...a ja miałam swiadomośc że to bardzo boli...przyjechała karetka z internistą,on stwierdził ze musimy jechac do szpitala jak naszybciej..poszli po coś do auta i mnie zostawili sama...wiec ja wziełam swoją dłoń do ręki dałam i zawiazałam sobie ja bandarzem...i po chwili odwinełam go..i ręke miałam całą...
To mój popieprzony sen...masakra..nic niego nie rozumiem...ale spoko...
"Obcieta Ręka"
Pamiętam to było u mnie w domu,różnił się on od tego w którym aktualnie mieszkam...ale tam miłam swoje rzeczy i mój pokój...kłóciłam sie z matką...nie wiem o co,lecz była to duza kłótnia...potem długo długo nic nie pamiętam....i nagle ktoś odcioł mi dłoń przy nadgarstku....moja mama przybiegła wzieła ręke dala do lodu i zadzowniła po pogotowie...
Ja wiedziałam że bedzie mnie czekało przyszycie ręki...a ja miałam swiadomośc że to bardzo boli...przyjechała karetka z internistą,on stwierdził ze musimy jechac do szpitala jak naszybciej..poszli po coś do auta i mnie zostawili sama...wiec ja wziełam swoją dłoń do ręki dałam i zawiazałam sobie ja bandarzem...i po chwili odwinełam go..i ręke miałam całą...
To mój popieprzony sen...masakra..nic niego nie rozumiem...ale spoko...
Tagi:
Bzdury
Czemu człowiek pomagając innym tak bardzo zatraca się sam w sobie? Dzisiaj w nocy to zrozumiałam…rozmawiałam z „kolegą” który zadawał mi pytania dotyczące mnie samej. Niby nic nie znaczące ale jednak dowiadywał się o mnie co raz to wiecie…najpierw pytała o uczucia tak normalnie nie zwracając większej uwagi, że jednak te pytania mają podłoże psychologiczne. Tutaj pytał mnie o relacje z innymi i sama się wygadałam ze nie chce mieć męża. Potem zadał pytanie na temat namiętności czy kiedyś ją czułam, ja mu odpowiedziałam że tak. A gdy ja się spytałam z czystej ciekawości nie podejrzewając testu psychologicznego, On w mgnieniu oka przeszył to co siedzi w moim sercu jedną niepozorna odpowiedzią na moje pytanie:
(Ja)-Czemu spytałeś mnie o namiętność?
(On)- Chciałem się dowiedzieć jak bardzo brakuje Ci jej każdego dnia.
Tak miał racje brakuje mi jej bardzo, ale moja rezygnacja z „drugiej połowy” jest najnormalniej w świecie obroną przed niepowodzeniami z nią związaną. Na własne życzenie jestem sama i chce być sama…i co dzień wmawiając sobie że moje życie samej będzie równie dobre jak bym je dzieliła z kimś. Jest jeden szczegół stawiając na samotność zapomniałam o jednym, że z natury jestem ROMANTYCZKĄ. Teraz zagadka na całe życie znaleźć złoty środek i nauczyć się żyć zgodnie z moją naturą ale w samotności. Myślałam już nad tym może zatracić-mam na myśli zakochać się tak mocno w mojej pasji fotografii. Nauczyć się nie wspominać starych miłości i nie ZAKOCHIWAĆ się. To jest trudne wyzwanie.
Lecz wracając do tematu po 2 godzinnej rozmowie z moim kolegą i wypytywaniu się o mnie stwierdził że jestem chora-ale pod względem psychiatrycznym na syndrom DDA(co to jest? Czytaj w google.pl). Mam wiele zachowań z tego syndromu, ale tylko dlatego że chce pomagać innym. Żeby móc to robić musze najpierw poznać innych ludzi, ich myślenie i zachowanie. Przy interpretacji osób nie mogę się kierować swoją ocenią, ponieważ bym podchodziła do pomocy innym subiektywnie. Lecz żeby móc pomagać musze mieć dystans i świeży umysł…aby móc obiektywnie patrzeć na problemy danej osoby. Także odpowiednio szacować moje możliwości pomocy.
Moim zdaniem ja nie mam żadnego syndromu DDA i nie potrzebna mi żadna terapia DDA. Tylko wystarczy że odpowiednio będę z dystansem podchodziła o niektórych zagadnień to będzie wszystko porządku, a pogubić w sobie samym każdy się może od czasu do czasu to nic złego i nie oznacza to od razu żadnej DYSFUNKCJI mojego umysłu czy osobowości. Tak tego słowa bardzo się przestraszyłam i nie rozumiałam nic….a przecież jestem inteligentną osobą i potrafię sobie poradzić z wieloma rzeczami. W końcu jak coś zawsze mam jeszcze rodzinę i Żabę, na niego można liczyć nie zawsze ale…
(Ja)-Czemu spytałeś mnie o namiętność?
(On)- Chciałem się dowiedzieć jak bardzo brakuje Ci jej każdego dnia.
Tak miał racje brakuje mi jej bardzo, ale moja rezygnacja z „drugiej połowy” jest najnormalniej w świecie obroną przed niepowodzeniami z nią związaną. Na własne życzenie jestem sama i chce być sama…i co dzień wmawiając sobie że moje życie samej będzie równie dobre jak bym je dzieliła z kimś. Jest jeden szczegół stawiając na samotność zapomniałam o jednym, że z natury jestem ROMANTYCZKĄ. Teraz zagadka na całe życie znaleźć złoty środek i nauczyć się żyć zgodnie z moją naturą ale w samotności. Myślałam już nad tym może zatracić-mam na myśli zakochać się tak mocno w mojej pasji fotografii. Nauczyć się nie wspominać starych miłości i nie ZAKOCHIWAĆ się. To jest trudne wyzwanie.
Lecz wracając do tematu po 2 godzinnej rozmowie z moim kolegą i wypytywaniu się o mnie stwierdził że jestem chora-ale pod względem psychiatrycznym na syndrom DDA(co to jest? Czytaj w google.pl). Mam wiele zachowań z tego syndromu, ale tylko dlatego że chce pomagać innym. Żeby móc to robić musze najpierw poznać innych ludzi, ich myślenie i zachowanie. Przy interpretacji osób nie mogę się kierować swoją ocenią, ponieważ bym podchodziła do pomocy innym subiektywnie. Lecz żeby móc pomagać musze mieć dystans i świeży umysł…aby móc obiektywnie patrzeć na problemy danej osoby. Także odpowiednio szacować moje możliwości pomocy.
Moim zdaniem ja nie mam żadnego syndromu DDA i nie potrzebna mi żadna terapia DDA. Tylko wystarczy że odpowiednio będę z dystansem podchodziła o niektórych zagadnień to będzie wszystko porządku, a pogubić w sobie samym każdy się może od czasu do czasu to nic złego i nie oznacza to od razu żadnej DYSFUNKCJI mojego umysłu czy osobowości. Tak tego słowa bardzo się przestraszyłam i nie rozumiałam nic….a przecież jestem inteligentną osobą i potrafię sobie poradzić z wieloma rzeczami. W końcu jak coś zawsze mam jeszcze rodzinę i Żabę, na niego można liczyć nie zawsze ale…
Tagi:
Bzdury...
Dorosłam...a może po prostu życie mnie lubi...czyje sie rozpieszczana i taka wyjatkowa...dzieki Niemu tj. Życiu.Ciesze sie z każdej chwili,a w pracy mam takich cudownych ludzi gdzie na prawde nie jedana osoba mogła by mi pozazdrościć...
Mimo że nadal jestem samotna,szukam miłości mimo ze jej podswiadomie nie chce i bronie sie przed nia...mimo ze nie mam akceptacji wsrod wielu moich znajomych...ale czy to powinno mi przeszkadzac w czerpaniu radości z kazdego codziennego dnia...na pewno nie...to moze zycie i tylko ja je moge przezyc tak jak ja sobie chce i wyobrazam...cudowienie jest sobie to uswiadomic w takim sensie w jakim ja to robie.Piękna sprawa ktora jest warta kazdego mojego wysiłku co dzien co noc...radość,szczęście,nadzieja,wiara-nieee to za "małe" słowa aby określić jaki stan euforii przezywam...jest mi dobrze i nie narzekam na nic...
Tak jest dobrze i niech zostanie tak...lub polepszy sie...bo pogorszyc sie nie dam...ani nie dam pogorszyc mojego daru jakim jest zycie...hip-hop nadał nowa trase mnie...a teraz wiem ze to jest ta walasciwa..jak [przed wszytskim przed hiphopem broniłam sie najbardziej...bo niezdawałam sobie sprawy z tego ze może byc tak dobrze...
Dla wszytskich pozdrowienia niech Ciebie świat nie zmienia..:)
Mimo że nadal jestem samotna,szukam miłości mimo ze jej podswiadomie nie chce i bronie sie przed nia...mimo ze nie mam akceptacji wsrod wielu moich znajomych...ale czy to powinno mi przeszkadzac w czerpaniu radości z kazdego codziennego dnia...na pewno nie...to moze zycie i tylko ja je moge przezyc tak jak ja sobie chce i wyobrazam...cudowienie jest sobie to uswiadomic w takim sensie w jakim ja to robie.Piękna sprawa ktora jest warta kazdego mojego wysiłku co dzien co noc...radość,szczęście,nadzieja,wiara-nieee to za "małe" słowa aby określić jaki stan euforii przezywam...jest mi dobrze i nie narzekam na nic...
Tak jest dobrze i niech zostanie tak...lub polepszy sie...bo pogorszyc sie nie dam...ani nie dam pogorszyc mojego daru jakim jest zycie...hip-hop nadał nowa trase mnie...a teraz wiem ze to jest ta walasciwa..jak [przed wszytskim przed hiphopem broniłam sie najbardziej...bo niezdawałam sobie sprawy z tego ze może byc tak dobrze...
Dla wszytskich pozdrowienia niech Ciebie świat nie zmienia..:)
Tagi:
Bzdury...
Kolejny smetny wpis na moim czymś co nazywam publicznym pamietnikiem...załosne...jak bym nie mogła sie komus wygadac..ale tak jest...i nietstey nie uciekne od tego.
Dzisiaj chodząć po tym swicie zaczełam sobie mase pyatn zadawać...i na zadne nie mam odpowiedzi...i kazde zaczynało sie od stwierdzenie po co...:)
Po co chce ładnie wyglądać?
Po co chce być zgrabna?
Po co ludzią miłość?
Po co sie zyje?
Po co sa marzenia i cele zyciowe?
Po co człowiek czuje,mysli i słucha?
Po co goni sie bezpomyslunku za pieniadzem?
Po co ......
Mam ich o wiele wiele wieciej...ale właśnie po co je tutaj pisać..jak i tak nikt na nie nie odpowie..a tym bardziej nie pomoże mi w znalezieniu na niej odpowiedzi...masakra
W rzeczywistości mam pustke gdzies głęboko mnie wielka pustke...i nie umiem jej zapełnić...a miłości nie chce i nie potrzebuje...mam dość odpadam z tej pogrzanej gry...na sama mysl o zakochaniu juz sie wkurzam i bronie...przed jakimi kolwiek uczuciami...
Ta piosenka jest cudna...i ona daje mi siłe i motywacje na dzisiejszy dzien...:):):)
Dzisiaj chodząć po tym swicie zaczełam sobie mase pyatn zadawać...i na zadne nie mam odpowiedzi...i kazde zaczynało sie od stwierdzenie po co...:)
Po co chce ładnie wyglądać?
Po co chce być zgrabna?
Po co ludzią miłość?
Po co sie zyje?
Po co sa marzenia i cele zyciowe?
Po co człowiek czuje,mysli i słucha?
Po co goni sie bezpomyslunku za pieniadzem?
Po co ......
Mam ich o wiele wiele wieciej...ale właśnie po co je tutaj pisać..jak i tak nikt na nie nie odpowie..a tym bardziej nie pomoże mi w znalezieniu na niej odpowiedzi...masakra
W rzeczywistości mam pustke gdzies głęboko mnie wielka pustke...i nie umiem jej zapełnić...a miłości nie chce i nie potrzebuje...mam dość odpadam z tej pogrzanej gry...na sama mysl o zakochaniu juz sie wkurzam i bronie...przed jakimi kolwiek uczuciami...
Film nie może zostać dodany, ponieważ autor filmu nie wyraził na to zgody.
Ta piosenka jest cudna...i ona daje mi siłe i motywacje na dzisiejszy dzien...:):):)
Tagi:
Bzdury...
Przeglądają moja skrzynkę smsową natknełam sie na dawno zapomniane wspomnienia...bolało to bardzo gdy sobie je przypomniało...były tam napisane słowa które maja wielkie znaczenie dla mnie...jako romantyczki,człowieka i kobiety...bolały dlatego bo teraz one sa fikcja wtedy były wielkim uczuciem...i utpijna miłościa której zawsze szuakłam gdzies wsród ludzi....którzy tak naprawde nie zasługiwali nigdy na nic ode mnie i innych...
Piękne smsy dowjga strasznie zakochanych w sobie człowieczków...którzy tworzyli jedna osobe bo tak bardzo chcieli być w sobie,ze sobą i na zawsze razem...oby dwoje potrzebowalismy tego...tylko za syzbko sie za to zabraliśmy..za szybko sie to potoczyło...i na koniec doatałam smsa "wszytsko zepsuliśmy...wszytsko poszło nie tak...zepsułem to ja Ewa"
Wspominienai bolą jak dawno wypowiedziane słowa...zawsze tak samo uderzeją w to miejsce gdzie nie powinny.Lecz terzeba nauczyc sie z tym żyć bo inaczej zginiesz tak jak i ja...pustka,wypalanie sie zmeczenie typowo psyhiczne...i nie odpuszczanie do siebie ludzi...pod zadnym pozorem...to u mnie moja codzienność...Mimo że gdy ktos mnie nie zna uwaza ze ejstem szczęśliwa bardzo osba która zawsze ma usmiech na twarzy...tylko ze pod zasłoną nocy...płacz,wspomnienia wszytsko w co moge sie zatracic bez umiaru wychodzi...nawet ból jestmilszy od samotnej codzienności i dlatego jestem masohistką której nic i nikt ne wyleczy....
Taka jestem nie mam przyajcół i nie chce nigdy ich mieć...za duza jestem na pieprzenie sie z głupota ludzką..jestem soba i nie potrzebuje popracie w to kim jestem...taka jaka jestem zaaakceptowałam sie...
Na ludzkie smutki...piosenka na wyryczenie sie w srodku dnia...
Piękne smsy dowjga strasznie zakochanych w sobie człowieczków...którzy tworzyli jedna osobe bo tak bardzo chcieli być w sobie,ze sobą i na zawsze razem...oby dwoje potrzebowalismy tego...tylko za syzbko sie za to zabraliśmy..za szybko sie to potoczyło...i na koniec doatałam smsa "wszytsko zepsuliśmy...wszytsko poszło nie tak...zepsułem to ja Ewa"
Wspominienai bolą jak dawno wypowiedziane słowa...zawsze tak samo uderzeją w to miejsce gdzie nie powinny.Lecz terzeba nauczyc sie z tym żyć bo inaczej zginiesz tak jak i ja...pustka,wypalanie sie zmeczenie typowo psyhiczne...i nie odpuszczanie do siebie ludzi...pod zadnym pozorem...to u mnie moja codzienność...Mimo że gdy ktos mnie nie zna uwaza ze ejstem szczęśliwa bardzo osba która zawsze ma usmiech na twarzy...tylko ze pod zasłoną nocy...płacz,wspomnienia wszytsko w co moge sie zatracic bez umiaru wychodzi...nawet ból jestmilszy od samotnej codzienności i dlatego jestem masohistką której nic i nikt ne wyleczy....
Taka jestem nie mam przyajcół i nie chce nigdy ich mieć...za duza jestem na pieprzenie sie z głupota ludzką..jestem soba i nie potrzebuje popracie w to kim jestem...taka jaka jestem zaaakceptowałam sie...
Na ludzkie smutki...piosenka na wyryczenie sie w srodku dnia...
Tagi:
Bzdury......
Teraz żyje swoim życiem...nie przejmuje sie niczym..żyje chwila..robie to co chce kiedy chce i gdzie chce....sumienia nie zaprzata wyrzutami...wie ze ma życie jedno i nigdy wieciej go nie powtorzy...każdy dzień jest dla niej jak dar od Boga i chce ten dzien wykorzystać w 100%...
Lecz czesto płacze..ze wzgledu na swoja idealna milosc ktorej nie może dac tej osobie co by chciła bo On jest za bardzo zaborczy...ale dzisiaj sie cos zmieniło...
Mam na mysli to ze nie dawno sam sie odezwał na fb...to mnie juz zdziwiło...zaczelismy pisac jak za starych dobrych czasów..gdzie noce poswiecaliśmy tylko dla siebie...po to aby pogadać bo w ciag dnia On praca ja uczelnia..i tak rzeczywistośc zabierała 85% naszego czasu...spać nie musielismy piorytetem była rozmowa...ktorej nikt nie mogl nam zabrać...te czasy to rzeczywistość...
Dzisiaj on sam zaproponował rozmowe na fb i co jeszcze dziwniejsze także na skype..gdzie wiem ile go kosztuje korzystanie z komunikatorów....nie lubimy tego obydwoje...bow nich nie widac co czlowiek czuje i jaka mimike twarzy ma....ale dzis był wyjątek...czemu to zawdzieczam...znajac zycie tym ze TESKNI takie magiczne słowo...ktorego nie umie wypowiedziec..takze tego ze NADAL KOCHA i tak broni sie przed tym...ze czesto pokazuje swoje słabosci i to bardziej niz ja sama....ciesze sie z tego i biore z nich jak nawieciej....bo czerpie z nich sile...
Także ustalilismy kolejny termin spotkania...dziwne nieprawdopodobne,ale mozliwe...po prostu moje serce jest przepełnione tym co najlepesze...niby za miesiac mamy sie spotkac...ale "bardzo dobrze dostatecznie" powiedzenie szczesinskie...i mi bardzo podobajace sie...i oddajace te wszystkie słowa...i odczucia...
Jestem naiwna bardzo...bo on napisał mi dzisiaj że to chore ze go kocham i chce aby byl szczesliwy...ale ja wiem swoje...walcze i sie nie poddaje bo chyba w wiekrzosci o to chodzi w milosci jaka mimo ze jej nie mamy to ja obydwoje czujemy...i to tak mocno ze czasem no nie da rady inaczej juz...i trzeba trzeba sie spotkac usłyszeć...i ustalone sa Bieszczady...blizej nasz wyjazd w nie...WRZESIEN....lepszy dzien mnie nie mogl dzisiaj spotkac...
SZCZESCIE MIMO ZE NIE ZNA MOJEGO IMIENIA CZASEM PRZYPOMINA SOBIE JAK ONO BRZMI....I TO DZIS WLASNIE SZCZESCIE SOBIE O TYM PRZYPOMNILO...
Lecz czesto płacze..ze wzgledu na swoja idealna milosc ktorej nie może dac tej osobie co by chciła bo On jest za bardzo zaborczy...ale dzisiaj sie cos zmieniło...
Mam na mysli to ze nie dawno sam sie odezwał na fb...to mnie juz zdziwiło...zaczelismy pisac jak za starych dobrych czasów..gdzie noce poswiecaliśmy tylko dla siebie...po to aby pogadać bo w ciag dnia On praca ja uczelnia..i tak rzeczywistośc zabierała 85% naszego czasu...spać nie musielismy piorytetem była rozmowa...ktorej nikt nie mogl nam zabrać...te czasy to rzeczywistość...
Dzisiaj on sam zaproponował rozmowe na fb i co jeszcze dziwniejsze także na skype..gdzie wiem ile go kosztuje korzystanie z komunikatorów....nie lubimy tego obydwoje...bow nich nie widac co czlowiek czuje i jaka mimike twarzy ma....ale dzis był wyjątek...czemu to zawdzieczam...znajac zycie tym ze TESKNI takie magiczne słowo...ktorego nie umie wypowiedziec..takze tego ze NADAL KOCHA i tak broni sie przed tym...ze czesto pokazuje swoje słabosci i to bardziej niz ja sama....ciesze sie z tego i biore z nich jak nawieciej....bo czerpie z nich sile...
Także ustalilismy kolejny termin spotkania...dziwne nieprawdopodobne,ale mozliwe...po prostu moje serce jest przepełnione tym co najlepesze...niby za miesiac mamy sie spotkac...ale "bardzo dobrze dostatecznie" powiedzenie szczesinskie...i mi bardzo podobajace sie...i oddajace te wszystkie słowa...i odczucia...
Jestem naiwna bardzo...bo on napisał mi dzisiaj że to chore ze go kocham i chce aby byl szczesliwy...ale ja wiem swoje...walcze i sie nie poddaje bo chyba w wiekrzosci o to chodzi w milosci jaka mimo ze jej nie mamy to ja obydwoje czujemy...i to tak mocno ze czasem no nie da rady inaczej juz...i trzeba trzeba sie spotkac usłyszeć...i ustalone sa Bieszczady...blizej nasz wyjazd w nie...WRZESIEN....lepszy dzien mnie nie mogl dzisiaj spotkac...
SZCZESCIE MIMO ZE NIE ZNA MOJEGO IMIENIA CZASEM PRZYPOMINA SOBIE JAK ONO BRZMI....I TO DZIS WLASNIE SZCZESCIE SOBIE O TYM PRZYPOMNILO...
Tagi:
Bzdury....
Piosenka która rozjebie system każdego......nie wazne jakiego człowieka...:P:P:P
Uwielbiam ja....potrafi poprawić maxymalnie humor.....
Czyż nie mówie prawdy:)
Uwielbiam ja....potrafi poprawić maxymalnie humor.....
Czyż nie mówie prawdy:)
Tagi:
Bzdury...
Pytanie dość alternatywne.Jeżeli oczy są zwierciadłem duszy to dlaczego płyną łzy z oczu?Tak kolejny dołujący wpis,bo ja jestem dołująca i żenująca.Użalam sie nad sobą,nie umiem żyć tak jak do te pory.
Od 4 tygodni chleje dzisiaj mam trzezwy wieczor,nie jestem alkoholiczka tylko chce zapic sie na smierc. Ze smutku tezknoty,samotnosci i wszytskiego bo nic mi nie daje szczesci tak jak On mi dawał i chce aby dawał nadal ale On niestety chce być sam.
Wie doskonale ze go kocham i to nad zycie,ale nie on nie chce mnie ranic i siebie i mnie oszukiwac.Ja tez chce siebie tak dobrze oszukiwac ze nic nie czuje do Niego ze jest tylko przyjacielem....ale nie umiem nie umiem czerwac szczescia bez Niego...po prostu nie potrafie chciłam sie nauczyc ale to nie ma sensu jakiego kolwiek....juz nawet ciąc sie nie chce bo jak sie spotkami kiedys to jak zobaczy to jeszcze cos gorszego z tego wyniknie...
Każdego dnia wkrecam sobie ze bedzie dobrze ze jestem szczesliwa sama i niech tak zostanie ale to gówno prawda...Kocham go szalenie i nie moge mojej milosci przelac na Nigo z odwzajemnieniem.....to boli jak cholera...rycze co dzien nie płacze tylko rycze....nie wiem jak sobie mam z tym dac rade...staram sie...
Kurwa mać jaka a jestem naiwna myslałam ze taki facet moze mnie pokochac...myliłam sie bo zaden mnie nie chce pokochać...jestem samotna i cholernie mi to przeszkadza....nie chce tak zyc...a JAK ZYC MOZNA INACZEJ?
Od 4 tygodni chleje dzisiaj mam trzezwy wieczor,nie jestem alkoholiczka tylko chce zapic sie na smierc. Ze smutku tezknoty,samotnosci i wszytskiego bo nic mi nie daje szczesci tak jak On mi dawał i chce aby dawał nadal ale On niestety chce być sam.
Wie doskonale ze go kocham i to nad zycie,ale nie on nie chce mnie ranic i siebie i mnie oszukiwac.Ja tez chce siebie tak dobrze oszukiwac ze nic nie czuje do Niego ze jest tylko przyjacielem....ale nie umiem nie umiem czerwac szczescia bez Niego...po prostu nie potrafie chciłam sie nauczyc ale to nie ma sensu jakiego kolwiek....juz nawet ciąc sie nie chce bo jak sie spotkami kiedys to jak zobaczy to jeszcze cos gorszego z tego wyniknie...
Każdego dnia wkrecam sobie ze bedzie dobrze ze jestem szczesliwa sama i niech tak zostanie ale to gówno prawda...Kocham go szalenie i nie moge mojej milosci przelac na Nigo z odwzajemnieniem.....to boli jak cholera...rycze co dzien nie płacze tylko rycze....nie wiem jak sobie mam z tym dac rade...staram sie...
Kurwa mać jaka a jestem naiwna myslałam ze taki facet moze mnie pokochac...myliłam sie bo zaden mnie nie chce pokochać...jestem samotna i cholernie mi to przeszkadza....nie chce tak zyc...a JAK ZYC MOZNA INACZEJ?
Tagi:
Bzdury....
[Żaba]
mysz przepraszam jestem on line ale zlatwiam bardzo wazne sprawy,,nie mma gdzie mieszkac obecnie
ale bedzie dobrze
[Ty]
Zabko wierze w Ciebie:*
spokojnie...jak zawsze:)
[Przemek Swiatek]
ja w siebie tez
:)
tak
masz zczego zyc?
mam 30 euro
polowe moge ci na razie wyslac
przepraszam nie sadzilem ze to tak dlugo bedzie trwalo wszystko
[Ty]
kochanie spokojnie
naparwde...dam rade
nie martw sie o mnie...wiesz ze zawsze dam rade...nie wazne jak ale dam..
:)
"ze te"
[Żaba]
myszko....
[Ty]
tak?
[Żaba]
dbaj o siebie, nie pij...nie ze masz nie pic wogole,ale mniej ...ucz sie..a bedzie dobrze..nie obiecuje ze cie pokocham ale zawsze ci pomoge
moj stgosunek do ciebie jest bardzo cieply,,bardzo cie lubie,szanuje i w ogle ale nie mma teraz glowy do milosci w ktora i tak nie wiweerze
[Ty]
dobrze
moge ci obiecac ze bede mniej pic
[Żaba]
dziekuje,bom zalezy mi na tym,bardzo
[Ty]
ale na czym...
Zabo nie wymagam zebys mnie kochal
ale pozwol mi na to co robie...wzgledem ciebie
[Przemek Swiatek]
czyli na co?
[Ty]
noa to co doetej pory?
[Żaba]
na martwienie sie,ze mnie kochasz iz e cie zabijam?
[Ty]
ogarniasz?
[Żaba]
czyli na co?
na iluzje ktora sobie stworzylas?
[Ty]
nie zabijasz mnie
[Żaba]
ja wiem jak sie cierpi,,,ja to mialem...i zaluje ze ciebie to dotyczy
[Ty]
Zabko..nie stworz\ylam zadnej iluzji
ja poprostu ciebie kocham
[Żaba]
wiem
i to jest ta iluzja
[Ty]
i nie chce nawet zebys aktualnie tego odwzajemnial
bo wiem ze nie chcesz tego i ze mnie nie pokochasz nidy ale pozwol mi na to bo ja nie umiem inaczej
i nawet nie chce cinaczej
[Żaba]
nie szkoda ci czasu na utopie ewa?
nie szkoda?
kurwa mac masz jednoz ycie..nie spierdol tego
[Ty]
ta utopia jak ja nazwales...daje mi sily na zycie
[Żaba]
znajdz normalnego, porzadnego chlopaka
[Ty]
nie spierdalam tego...
i ja nie zasluguje na normalnego chlopaka
i porzadnego tym bardziej
mam dla ciebie prezent i bede miala nie ejsden:P
[Żaba]
zaslugujesz..nie na debila co ma 29 lat i szuka pracy wniemczech ..bo sie obudzil
tylko na normalnego meza ktory bedzie na ciebie zarabial i bedziesz mogla go zdradzac do woli a on i tak ci wybaczy
[Ty]
ja wole tego 29 letniego...
[Żaba]
wiem...
co ja mam tobie powiedziec?
[Ty]
jak chcesz to mów
[Żaba]
ale niwm eim co
[Żaba]
w tym rzecz
dzieki raczej nie jestem//hehe
[Ty]
ja sie nie dziwie ze nie wiesz co..
i nawet ciesze sie ze nie powiesz nic
i uwiez mi na jedno pieprzone slowo ze nie jestes debilem i nigdy nie byles...chyba ze wtedy ze napisales ze mnie kochasz
[Żaba]
WTEDY TAK,,MOGLEM BYC DEBILEM,,CZULEM INACZEJ MYSLEM INACZEJ...ZA SZYBKO TO POSZLO
[Ty]
i to jest jedyna sytualcja kiedy byles
:)
Zabo powiem tak..chce byc szczera i tylko dlatego to pisze
plakalam nie raz przez ciebie...ale to moja wina nie twoja bo ja za mocno uwiezylam i wogole wieszo co chodzi:P
[Żaba]
wiem, ale to moja wina ,,nie twoja ja za bardzo cchialem miec kogos przy sobie
kurcze ewa nie placz nigdy przezemnie
prosze to bez sensu
[Ty]
Zebko teraz gdy nie placze to wiem ze to jest bez sensu..ale gdy placze ma to sens
Zabko to nie TWOJA WINA
[Żaba]
byc moze wina lezy jak zawsze po srodku chociaz ja sie czuje winny wiesz o tym..
[Ty]
wiem o tym i nie chce abys sie tak czul..
usmiechasz sie?
[Przemek Swiatek]
nie ..nie usmiecham..bo zrobilem cos czego zaluje
i nie jest mi dos miechu
[Ty]
czyli?
[Żaba]
powiedzialem slowa kocham nie bedac ich pewnym
...i ponosze konsekwencje
[Ty]
ale spokonie ja ich nie biore do siebie...
a wiesz czemu placze?
czesem
:)
[Żaba]
nie.....
[Ty]
dlatego ze Ciebie nie widze...a nie dlatego ze mnie nie kochasz
slucham teraz 1 na 100 ostrego:)
[Przemek Swiatek]
o dobra piosenka...dawno jej nie slyszalem
Ewa ide spac jutro jeszdze z siostra po urzedach
i musze do firmy jechac
zawiesc papiery
jak tylko bede mogl sie odezwac to to zrobie
nie gniewaj sie
[Ty]
nie gniewam..rozumiem
[Żaba]
a wczoraj wieczorem w nocy myslalem, o jedny,..ze jestes wspaniala dobra dziewczyna a ja glupi szukam huj wie czego...
[Ty]
naparwde rozumiem
[Żaba]
tak bylo..zaba nie klamie
ok
ale nie obiecuje ci niczego..i ty sobie niczego nie obiecj
[Ty]
dobrze...pewnie ze tak...
cieszy mnei to ze oboje mamy sowje zycie
ale czasem umiemy je polaczyc w jedno i porozmawiac tak jak dzisiaj
[Żaba]
mnie rowniez..postarm sie jutro odezwac,,,ale tego tez nie obiecuje..jak sie ustabillzuje sytaucja dam znac
mty umiemy rozmaiwac
[Ty]
dziekuje za rozmowe...duzo mi dalo...i lubie myslec o Tobie
[Żaba]
to nas fajnie laczy
[Ty]
bardzo fajnie
[Żaba]
3 majs ie kochana ...i do jutra najpozniej pojutrza.caluje serdecvznie
muze isc spac myszko
[Ty]
dobranoc
[Żaba]
pa dziekuje ze jestes...taka jaka jestes...
[Ty]
spij dobrze i nie zaprzataj sobie glowy bzdurami
[Żaba]
3maj sie cieplo
dobrej nocy
[Ty]
buziaki Zabko
[Żaba]
bede spal dobrze
buzki myszko
[Ty]
i ciesze sie z tego co mam
[Żaba]
ja rowniez
[Ty]
nie licze na wieciej
ale ciesze sie ze napisales mi dzis to co napisales
dziekuje i to ze szczerego serca
[Żaba]
ja tez nie..daj czas...moze to bedzie cos mze to bedzie wielka przyjazn..ale zyj jak masz zyc
hej gasze i ide lulu
buzka
[Ty]
buzka
idz..pewnie
:*
[Żaba]
hej mysiu
[Ty]
hej Zabko
Miłość jest wyznacznikiem szczęścia,jak ktoś kocha może długo czekać...ja poczekam mimo ze nawet nie wiem na co..:)
Stwierdzam jestem szczęśliwa...juz dawno nie znałam tego słowa...ale wczoraj na nowo poznałam...
mysz przepraszam jestem on line ale zlatwiam bardzo wazne sprawy,,nie mma gdzie mieszkac obecnie
ale bedzie dobrze
[Ty]
Zabko wierze w Ciebie:*
spokojnie...jak zawsze:)
[Przemek Swiatek]
ja w siebie tez
:)
tak
masz zczego zyc?
mam 30 euro
polowe moge ci na razie wyslac
przepraszam nie sadzilem ze to tak dlugo bedzie trwalo wszystko
[Ty]
kochanie spokojnie
naparwde...dam rade
nie martw sie o mnie...wiesz ze zawsze dam rade...nie wazne jak ale dam..
:)
"ze te"
[Żaba]
myszko....
[Ty]
tak?
[Żaba]
dbaj o siebie, nie pij...nie ze masz nie pic wogole,ale mniej ...ucz sie..a bedzie dobrze..nie obiecuje ze cie pokocham ale zawsze ci pomoge
moj stgosunek do ciebie jest bardzo cieply,,bardzo cie lubie,szanuje i w ogle ale nie mma teraz glowy do milosci w ktora i tak nie wiweerze
[Ty]
dobrze
moge ci obiecac ze bede mniej pic
[Żaba]
dziekuje,bom zalezy mi na tym,bardzo
[Ty]
ale na czym...
Zabo nie wymagam zebys mnie kochal
ale pozwol mi na to co robie...wzgledem ciebie
[Przemek Swiatek]
czyli na co?
[Ty]
noa to co doetej pory?
[Żaba]
na martwienie sie,ze mnie kochasz iz e cie zabijam?
[Ty]
ogarniasz?
[Żaba]
czyli na co?
na iluzje ktora sobie stworzylas?
[Ty]
nie zabijasz mnie
[Żaba]
ja wiem jak sie cierpi,,,ja to mialem...i zaluje ze ciebie to dotyczy
[Ty]
Zabko..nie stworz\ylam zadnej iluzji
ja poprostu ciebie kocham
[Żaba]
wiem
i to jest ta iluzja
[Ty]
i nie chce nawet zebys aktualnie tego odwzajemnial
bo wiem ze nie chcesz tego i ze mnie nie pokochasz nidy ale pozwol mi na to bo ja nie umiem inaczej
i nawet nie chce cinaczej
[Żaba]
nie szkoda ci czasu na utopie ewa?
nie szkoda?
kurwa mac masz jednoz ycie..nie spierdol tego
[Ty]
ta utopia jak ja nazwales...daje mi sily na zycie
[Żaba]
znajdz normalnego, porzadnego chlopaka
[Ty]
nie spierdalam tego...
i ja nie zasluguje na normalnego chlopaka
i porzadnego tym bardziej
mam dla ciebie prezent i bede miala nie ejsden:P
[Żaba]
zaslugujesz..nie na debila co ma 29 lat i szuka pracy wniemczech ..bo sie obudzil
tylko na normalnego meza ktory bedzie na ciebie zarabial i bedziesz mogla go zdradzac do woli a on i tak ci wybaczy
[Ty]
ja wole tego 29 letniego...
[Żaba]
wiem...
co ja mam tobie powiedziec?
[Ty]
jak chcesz to mów
[Żaba]
ale niwm eim co
[Żaba]
w tym rzecz
dzieki raczej nie jestem//hehe
[Ty]
ja sie nie dziwie ze nie wiesz co..
i nawet ciesze sie ze nie powiesz nic
i uwiez mi na jedno pieprzone slowo ze nie jestes debilem i nigdy nie byles...chyba ze wtedy ze napisales ze mnie kochasz
[Żaba]
WTEDY TAK,,MOGLEM BYC DEBILEM,,CZULEM INACZEJ MYSLEM INACZEJ...ZA SZYBKO TO POSZLO
[Ty]
i to jest jedyna sytualcja kiedy byles
:)
Zabo powiem tak..chce byc szczera i tylko dlatego to pisze
plakalam nie raz przez ciebie...ale to moja wina nie twoja bo ja za mocno uwiezylam i wogole wieszo co chodzi:P
[Żaba]
wiem, ale to moja wina ,,nie twoja ja za bardzo cchialem miec kogos przy sobie
kurcze ewa nie placz nigdy przezemnie
prosze to bez sensu
[Ty]
Zebko teraz gdy nie placze to wiem ze to jest bez sensu..ale gdy placze ma to sens
Zabko to nie TWOJA WINA
[Żaba]
byc moze wina lezy jak zawsze po srodku chociaz ja sie czuje winny wiesz o tym..
[Ty]
wiem o tym i nie chce abys sie tak czul..
usmiechasz sie?
[Przemek Swiatek]
nie ..nie usmiecham..bo zrobilem cos czego zaluje
i nie jest mi dos miechu
[Ty]
czyli?
[Żaba]
powiedzialem slowa kocham nie bedac ich pewnym
...i ponosze konsekwencje
[Ty]
ale spokonie ja ich nie biore do siebie...
a wiesz czemu placze?
czesem
:)
[Żaba]
nie.....
[Ty]
dlatego ze Ciebie nie widze...a nie dlatego ze mnie nie kochasz
slucham teraz 1 na 100 ostrego:)
[Przemek Swiatek]
o dobra piosenka...dawno jej nie slyszalem
Ewa ide spac jutro jeszdze z siostra po urzedach
i musze do firmy jechac
zawiesc papiery
jak tylko bede mogl sie odezwac to to zrobie
nie gniewaj sie
[Ty]
nie gniewam..rozumiem
[Żaba]
a wczoraj wieczorem w nocy myslalem, o jedny,..ze jestes wspaniala dobra dziewczyna a ja glupi szukam huj wie czego...
[Ty]
naparwde rozumiem
[Żaba]
tak bylo..zaba nie klamie
ok
ale nie obiecuje ci niczego..i ty sobie niczego nie obiecj
[Ty]
dobrze...pewnie ze tak...
cieszy mnei to ze oboje mamy sowje zycie
ale czasem umiemy je polaczyc w jedno i porozmawiac tak jak dzisiaj
[Żaba]
mnie rowniez..postarm sie jutro odezwac,,,ale tego tez nie obiecuje..jak sie ustabillzuje sytaucja dam znac
mty umiemy rozmaiwac
[Ty]
dziekuje za rozmowe...duzo mi dalo...i lubie myslec o Tobie
[Żaba]
to nas fajnie laczy
[Ty]
bardzo fajnie
[Żaba]
3 majs ie kochana ...i do jutra najpozniej pojutrza.caluje serdecvznie
muze isc spac myszko
[Ty]
dobranoc
[Żaba]
pa dziekuje ze jestes...taka jaka jestes...
[Ty]
spij dobrze i nie zaprzataj sobie glowy bzdurami
[Żaba]
3maj sie cieplo
dobrej nocy
[Ty]
buziaki Zabko
[Żaba]
bede spal dobrze
buzki myszko
[Ty]
i ciesze sie z tego co mam
[Żaba]
ja rowniez
[Ty]
nie licze na wieciej
ale ciesze sie ze napisales mi dzis to co napisales
dziekuje i to ze szczerego serca
[Żaba]
ja tez nie..daj czas...moze to bedzie cos mze to bedzie wielka przyjazn..ale zyj jak masz zyc
hej gasze i ide lulu
buzka
[Ty]
buzka
idz..pewnie
:*
[Żaba]
hej mysiu
[Ty]
hej Zabko
Miłość jest wyznacznikiem szczęścia,jak ktoś kocha może długo czekać...ja poczekam mimo ze nawet nie wiem na co..:)
Stwierdzam jestem szczęśliwa...juz dawno nie znałam tego słowa...ale wczoraj na nowo poznałam...
Tagi:
Bzdury.....
Mój dzien zaczął sie wczoraj gdy wróciłam do domu...nowego domu...czyli na Książe Małe.Współkolatorka wrociła i było juz ns 3...not o co można rbić...pojsc po piwo i napic sie za wspólne spotkanie na nowym mieszkaniu....no i sie zaczeło....
Rozmowy o wszytskim czym sie da i na jaki kolwiek tematy byle by rozmawiac i dalej dowieadywac sie o sobie duzo duzo wieciej niz przy normlanym spotkaniu...ciesze sie bardzo z tego...bo w koncu wiem zemoge im ufac..juz dawno to wiedziałam..ale ciekawiło mnie czy to jest słuszne i czy naprawde sa tego warte..w koncu moja swiadomosc mówiła mi nie znas zich długo i juz im wierzysz i ufasz....ale moja serce podpowiadało mi ze słusznie to robie...
Dzis przkonałam sie ze tak..o wszytskim mozemy rozmawiac i to bez ogoródek fałszywych mysli i nieporozumien jakie dotych czas mnie spotykały nie tylko w zyciu..ale i wogole...dzis jest dobry dzien..to takiemoj spostrzeżenie...
Wogole rozmaiwąłam z Żaba to nic ze popijanwmu...i powiedziałam mu o swoich uczuciach i o tym wszytskim co we mnie siedzi...tak juz od dawien dawna...np. to ze go kocham i ze tesknie i ze płacze za nim...ale przedstawiłąm to wsyztsko w cłakiem dobrym siwetle bo nie chce aby sie czul zle i winny z mojego powodu...bo wiem ze to wsyztskomoja wina i to ja sie w nim zakochałam i ze to ja powiennam wszytskiego załowac...ale cholera nie ząłuje i ciesze sie z tego...co jest gorsze w tym przypadku?
Nie przeszkadza mi nie dowazjemniona miłośc...ciesze sie ze moge go kochac i On mi tego nie zabroni i sie z tym pogodził..wiem ze zapewne za duzo sobie wyobraząłm po jego sowach...ale mówi sie trudno i zyje dalej..bez wzgledu na wszystko i wsyztskich....nie kryje sie wsrod moich znajomych ze kocham jednego faceta po nad zycie..i ze wierzy w to co bedzie w przyszłosci nei wazne jakim by nie było...
Tak warcajac do moich NOWYCH WSPÓŁLOKATOREK to chyba we trzy mamy dobry dzien i potrzeby był on nam tak samo jak kazdemy człwiekowi tlen do oddychania lub woda do zycia...ten rok mieszkani razem bedzie najlepszym jaki mogłam miec na studiach....POZYTYWNIE JAK NIGDY DO TAD
KOCHAM żABE ZE SZCZECINA i chce to wykrzyczec całemu swiatu....
Tu piosenka moja i Żaby która naparwde jak kocham..a on?Jak myslicie?
Rozmowy o wszytskim czym sie da i na jaki kolwiek tematy byle by rozmawiac i dalej dowieadywac sie o sobie duzo duzo wieciej niz przy normlanym spotkaniu...ciesze sie bardzo z tego...bo w koncu wiem zemoge im ufac..juz dawno to wiedziałam..ale ciekawiło mnie czy to jest słuszne i czy naprawde sa tego warte..w koncu moja swiadomosc mówiła mi nie znas zich długo i juz im wierzysz i ufasz....ale moja serce podpowiadało mi ze słusznie to robie...
Dzis przkonałam sie ze tak..o wszytskim mozemy rozmawiac i to bez ogoródek fałszywych mysli i nieporozumien jakie dotych czas mnie spotykały nie tylko w zyciu..ale i wogole...dzis jest dobry dzien..to takiemoj spostrzeżenie...
Wogole rozmaiwąłam z Żaba to nic ze popijanwmu...i powiedziałam mu o swoich uczuciach i o tym wszytskim co we mnie siedzi...tak juz od dawien dawna...np. to ze go kocham i ze tesknie i ze płacze za nim...ale przedstawiłąm to wsyztsko w cłakiem dobrym siwetle bo nie chce aby sie czul zle i winny z mojego powodu...bo wiem ze to wsyztskomoja wina i to ja sie w nim zakochałam i ze to ja powiennam wszytskiego załowac...ale cholera nie ząłuje i ciesze sie z tego...co jest gorsze w tym przypadku?
Nie przeszkadza mi nie dowazjemniona miłośc...ciesze sie ze moge go kochac i On mi tego nie zabroni i sie z tym pogodził..wiem ze zapewne za duzo sobie wyobraząłm po jego sowach...ale mówi sie trudno i zyje dalej..bez wzgledu na wszystko i wsyztskich....nie kryje sie wsrod moich znajomych ze kocham jednego faceta po nad zycie..i ze wierzy w to co bedzie w przyszłosci nei wazne jakim by nie było...
Tak warcajac do moich NOWYCH WSPÓŁLOKATOREK to chyba we trzy mamy dobry dzien i potrzeby był on nam tak samo jak kazdemy człwiekowi tlen do oddychania lub woda do zycia...ten rok mieszkani razem bedzie najlepszym jaki mogłam miec na studiach....POZYTYWNIE JAK NIGDY DO TAD
KOCHAM żABE ZE SZCZECINA i chce to wykrzyczec całemu swiatu....
Tu piosenka moja i Żaby która naparwde jak kocham..a on?Jak myslicie?
Tagi:
Bzdury....
Masakra wczoraj z kumpela zaczełyśmy pić 3 tydzien z rzedu....zle sie z tym czuje i nie jest to dobrze...sama wiem o tym,ale jak dzisiaj ktos mi powie ze nie pije to go wysmieje prosto w oczy..bez najmniejszych wyrzutów sumienia.Straszne?ale prawdziwe....niestety.Sznureczek tego jest znany i nie lubiany...masakra poprostu nie mam pojecia na temat niczego...zaczynam sie zastanawiac na najprostszymi rzeczami ktore maja oczywsta odpowiedz,ale dla mnie juz ja straciły.
Jestem alkoholikiem?Tak lubie pic alkohol i on mi pomaga,ale czy to juz jest alkoholizm...zaczełam lubic kac?Chore?
Nie nie nie...musze przestac o tym pisac bo sama sie przerazam i nie chce o tym myslec....cos strasznego...
Czy ja to potrafie?
Jestem alkoholikiem?Tak lubie pic alkohol i on mi pomaga,ale czy to juz jest alkoholizm...zaczełam lubic kac?Chore?
Nie nie nie...musze przestac o tym pisac bo sama sie przerazam i nie chce o tym myslec....cos strasznego...
Czy ja to potrafie?
Tagi:
bzdury....
Dzis bardzo szybko zleciał mi dzien....bo cały przesiedziałam w domu...ale dobrze mi z tym bardzo...bo sobie pokonteplowałam i jest bardzo dobrzemi z tym wszytskim....ale to co dzisiaj mnie dopadlo taka depresja poranna to ja nie wiem czym ona była spowodowana...nie rozumiem i tak naparwde chyba nie chce tego wiedziec ani miec cos z tym wspolnego..jeszcze było mineło i koniec....
Żaba nawet napisała na gg....jak to dla mnie jest nie do pojecia tak bardzo bardzo mocno....chciłam mu powiedziec ze chciała bym przyjechac ale on chyba nie chce abym ja juz tam przyjezdzała....kiedys tylko sie spytam czy bedzie...jak nie to sobie przyjade i poziwedzam sama...ukochany Szczecin...
Staram sie z Żaba nowy kontakt...nie nie nie nowy...ale stary i taki bardzo dobry...moze odnowić...o to jest dobre stwierdzenie....nasz stary bardzo genialny kontakt...tylko nie mozemy za bardzo..bo oby dwoje jestesmy zabiegani zyciem...ja biby alkoholowe i spotkania ze znajomymi...on Bóg iu ona sam wiedza co on robił....hehhe...ale no mamy wlasne zycia...ktore niestety nie skladaja sie na jednosc jaka ja pragne w glebi duszy...ale dam rade z kontaktem i cos w spontanie powiem ze kiedy moge do Szczecina przyjechać..:P
Dół depresyjny mnei złapał...i duzo powiedizałam Żabie on chyba sie z tego cieszy...nie wiem sama....ale jeszcze z matka klotnia...i samotnosc ogolno pojeta i alternatywnie tez....masakra dzien ewidentnie jest straszy na maxa....
Poleze w łóżku posłucham muzyki i bedzie okej....tak mysle wraz ze snem i pobudka rano wzejdzie nowy dzien...a on juz da mi nowy wyzwania....:):):)
Żaba nawet napisała na gg....jak to dla mnie jest nie do pojecia tak bardzo bardzo mocno....chciłam mu powiedziec ze chciała bym przyjechac ale on chyba nie chce abym ja juz tam przyjezdzała....kiedys tylko sie spytam czy bedzie...jak nie to sobie przyjade i poziwedzam sama...ukochany Szczecin...
Staram sie z Żaba nowy kontakt...nie nie nie nowy...ale stary i taki bardzo dobry...moze odnowić...o to jest dobre stwierdzenie....nasz stary bardzo genialny kontakt...tylko nie mozemy za bardzo..bo oby dwoje jestesmy zabiegani zyciem...ja biby alkoholowe i spotkania ze znajomymi...on Bóg iu ona sam wiedza co on robił....hehhe...ale no mamy wlasne zycia...ktore niestety nie skladaja sie na jednosc jaka ja pragne w glebi duszy...ale dam rade z kontaktem i cos w spontanie powiem ze kiedy moge do Szczecina przyjechać..:P
Dół depresyjny mnei złapał...i duzo powiedizałam Żabie on chyba sie z tego cieszy...nie wiem sama....ale jeszcze z matka klotnia...i samotnosc ogolno pojeta i alternatywnie tez....masakra dzien ewidentnie jest straszy na maxa....
Poleze w łóżku posłucham muzyki i bedzie okej....tak mysle wraz ze snem i pobudka rano wzejdzie nowy dzien...a on juz da mi nowy wyzwania....:):):)
Tagi:
bzdury....
Weekend zapowiadał sie miło bardzo...piątek grilll...i sobota i niedziela dla mnie....nawet nie przeazało mnie ze bede dwa dnia sama ze soba...i to nie wazne gdzie..jak w domu to poł biedy..ale gdzie indziej....to masakra...
Tak wiec zaczne od poczatku w czwartek miałam isc na after party urodzineowe kumpla...ale nie miłam humoru....(czytaj chlałam od około 2 tygodni i w ten dzien tez..szybciej mnie kac złapał)...dlatego postanowiłam ze posiedze ze zjaomych(oni poszli na party) psem i pomysle troche sobie i pozastanawiam sie...moze cos sensownego wydedukuje i takie tam....wtedy tak ogolnie przesiadujac a to pred tv a to przed kompem...zaczełam rozkminiac ile juz pije i jak czesto...doszłam do starszych wniosków...że pije co dzien minimum po 1 barmanskiej i jednym piwie do tego...jak dla mnie to duzo...(porównanie przed pojsciem an studia piłam raz na pół roku i to max 4 piwa..nic mocniejszego)
Pomyslałam ze czas przystopowac z tym chalniem....w piatek gril był odwołany...bo cos tam..mniejsza o wiekrzosc...wtedy wieczor siedziałam na chacie bo byla cholerna burza...milam isc do kumpla...ale mowie nie...za bardzo sie bałam...no i w domku w wielkiej panice sama wieczor w paietek przesiedziałam....
W sobote pobutka 9:00 rano....budzie sie mam kaca zabojce i mowie co jest..przeciez nie piłam a nie miałam siły podniesc czajnika z woda aby sobie nalac.....mówie nie no chyba to jakis chorobliwie zalosny zart....ale potem była akcja...."Kluziu i barmanska w jednym zdaniu" wiec z kumplem Kluziem było chało prze południem pijemy....ja oczywiscie zadnych sprzeciwów...wiekszych...no wiec spotkalismy sie obalilismy jedna...i ja miłam isc na gruila bo dzownili do mnei ze no robimy w sobote i jak cos to czy jestem....ja mowie ze spoczko bede...
Tutaj Kluzi mi gada pod uchem ze on to tylko sobie smaka narobi..i czy idzemy po jeszcze jedna...ja mowie no chodz...no nic najwyzej nie trafie na grila....ale obalilismy o 13:30 oby dwie...i ja moie jade na grila..kluziu mowi ze on by sie napił..jeszcze ja mówie ze kurcze napijemy sie pozniej jak cos...bo narazie jade...on mi stwierdził ze puzniej nie bo on bedzie spał.....no ok to sie nie narzucam...trudno...
Na grilu jedna wiekla masakra..ale fajnie było i policianci byli...apoczko spoczko..na to jest osobna historia....ale pozniej sie zobczylismy bo jednak przyszedł po mnie...no to poszlismy znowu na barmanska...czy studencka....cilu wie....ale miłam wrocic do znajomych na KSW uwielbiam MMA i KSW wiec warto było....
Jakos tam potem do nich wrociłam chyba po godzinie trwania juz wal...czy anwet 30 min..ale fajne było..potem kumpel chciał abym przyjechała do niego..czyli Kluzia...ale powiedizłam ze nie ide do niego....no i gadalismy ze soba przez smsy do 1:30 w nocy...a ja stwerdziłam wychodzac od znajomych ze jednak pojde z buta....no i szłam..az w koncu kolo kumpla domu usiadłam na ałwce i pisałam z nim od ok 23? tak mi sie wydaje do 1:30...az sie nie zobaczylismy...w domu u siebie byłam przed 3....genialnie co?
Makabra...
Dzisiaj wielki dół...kłótnia z matrka przez fona...i depreha połaczona z brakiem zrownowazenia psyhicznego....ale rozmowa z Żabka pomogła no i jesem w sanie uzywalnosci dosc dobrej..:):):)
Tak wiec zaczne od poczatku w czwartek miałam isc na after party urodzineowe kumpla...ale nie miłam humoru....(czytaj chlałam od około 2 tygodni i w ten dzien tez..szybciej mnie kac złapał)...dlatego postanowiłam ze posiedze ze zjaomych(oni poszli na party) psem i pomysle troche sobie i pozastanawiam sie...moze cos sensownego wydedukuje i takie tam....wtedy tak ogolnie przesiadujac a to pred tv a to przed kompem...zaczełam rozkminiac ile juz pije i jak czesto...doszłam do starszych wniosków...że pije co dzien minimum po 1 barmanskiej i jednym piwie do tego...jak dla mnie to duzo...(porównanie przed pojsciem an studia piłam raz na pół roku i to max 4 piwa..nic mocniejszego)
Pomyslałam ze czas przystopowac z tym chalniem....w piatek gril był odwołany...bo cos tam..mniejsza o wiekrzosc...wtedy wieczor siedziałam na chacie bo byla cholerna burza...milam isc do kumpla...ale mowie nie...za bardzo sie bałam...no i w domku w wielkiej panice sama wieczor w paietek przesiedziałam....
W sobote pobutka 9:00 rano....budzie sie mam kaca zabojce i mowie co jest..przeciez nie piłam a nie miałam siły podniesc czajnika z woda aby sobie nalac.....mówie nie no chyba to jakis chorobliwie zalosny zart....ale potem była akcja...."Kluziu i barmanska w jednym zdaniu" wiec z kumplem Kluziem było chało prze południem pijemy....ja oczywiscie zadnych sprzeciwów...wiekszych...no wiec spotkalismy sie obalilismy jedna...i ja miłam isc na gruila bo dzownili do mnei ze no robimy w sobote i jak cos to czy jestem....ja mowie ze spoczko bede...
Tutaj Kluzi mi gada pod uchem ze on to tylko sobie smaka narobi..i czy idzemy po jeszcze jedna...ja mowie no chodz...no nic najwyzej nie trafie na grila....ale obalilismy o 13:30 oby dwie...i ja moie jade na grila..kluziu mowi ze on by sie napił..jeszcze ja mówie ze kurcze napijemy sie pozniej jak cos...bo narazie jade...on mi stwierdził ze puzniej nie bo on bedzie spał.....no ok to sie nie narzucam...trudno...
Na grilu jedna wiekla masakra..ale fajnie było i policianci byli...apoczko spoczko..na to jest osobna historia....ale pozniej sie zobczylismy bo jednak przyszedł po mnie...no to poszlismy znowu na barmanska...czy studencka....cilu wie....ale miłam wrocic do znajomych na KSW uwielbiam MMA i KSW wiec warto było....
Jakos tam potem do nich wrociłam chyba po godzinie trwania juz wal...czy anwet 30 min..ale fajne było..potem kumpel chciał abym przyjechała do niego..czyli Kluzia...ale powiedizłam ze nie ide do niego....no i gadalismy ze soba przez smsy do 1:30 w nocy...a ja stwerdziłam wychodzac od znajomych ze jednak pojde z buta....no i szłam..az w koncu kolo kumpla domu usiadłam na ałwce i pisałam z nim od ok 23? tak mi sie wydaje do 1:30...az sie nie zobaczylismy...w domu u siebie byłam przed 3....genialnie co?
Makabra...
Dzisiaj wielki dół...kłótnia z matrka przez fona...i depreha połaczona z brakiem zrownowazenia psyhicznego....ale rozmowa z Żabka pomogła no i jesem w sanie uzywalnosci dosc dobrej..:):):)
Tagi:
bzdury....
On dla niej stał sie całym swiatem..poniwaz pokazał jej to czego nikt nie zdołał....mianowicie ze poprzedni zwiazek pochlana ja do reszty i ze zatraciła siebie....pokazal jak mozna kochac siebie takim jakim sie jest bez wzgledu na to jak sie wyglada...otworzył jej umysl wyobraznie...to bylo niesamowiate....
Każde spotkania ze soba w niej otwierały cos nowego...ona potrzebowała tego bardziej niz kiedykolwiek...ale nie myslała o tym nie zastanawiała sie ze im glebiej wchodzi tym bardziej grzezle w nim samym....teraz kazdy wyjazd do Szczecina dawal jej co innego...tam czula sie najlepeij i wJego towazystwie....łudziła sie ze zmieni zdanie na temat zwizku ich i ze nadal bedzie mogla sie nim napawac....Tak mocno i gleboko jak tylko moze kobieta kochajac takmocno druga osobe...jak ona tylko Jgo chciła tak kochać...
Niestety gdy sobie uswiadomiła ze jednak nic nie zmieni jego nastawienia...bo w okolo siebie miał tylko zle kobiety i nie mial podstaw aby ogolnie o kobietach zmienic zdanie...to jadac do Szczecina w glebi sie cieszyla na zewnatrz płakała...ale bedac obok Niego kamuflowała sie jak mogła...byle zeby tylko nie pokazac swoich uczuc i swojego prawdziwego ja....bo jak by to zrobiła straciła by go na ZAWSZE..gdzie sobie tego nie wyobrazała....gdy odjezdzała on ja całował z usmiechem...ona z miloscia odwzajemniala pociałunek tak napełniony namietnoscia...ze trudno to opisac...
Sedzac w pociagu powrotnym słuchajac muyzki łzy same jeciały jej z policzków...nie umiałanad nimi zapanowac...bo to serce wysyłało impulsy placzu do mozgu...a wieczorami gdy nie mogla spac myslała o Nim...pisała mu smsy...tak poprostu aby dac znac ze istnieje jeszcze mimo wsyztsko...
On o niczym nie wiedizął:o jej milosci i o jej popłakiwaniu...ale z biegiem czasu domyslił sie...niestety przejzal ja...to porozmawial z nia i po raz kolejny wytlumaczył ze chce byc singlem...i ze nie potrafil by byc z kobieta...ona tylko mówiła "dobrze rozumiem"...w sobie walczyła z ta milosci wmawiała sobie ze sie zauroczyła i ze moze faktycznie nie moglo by byc im razem dobrze...moze ma racje...ale i tak zawsze dochodzila do wnisku "to czemu nie sprobujemy nie zaryzukujemy i nie damy sobie szansy nawzajem" i to zdanie zawsze zostawalo bez komantarza...nie rozumiała tego jednego głupiego zdania...o ktorym zawsze myślała...ale nigdy sie nie spytała...
Ich kontakty umilkły na jakis czas..pisali do siebie ale rzadko...ona starał sie ułozyc zycie na nowo...mila swoje miasto swoja uczelnie i znajomych....ale oni nic nie wnosili...
To narazie koniec tej historii...czas i zycie napisze kolejne hstorie....lub da szanse na szczesliwe zakonczenie tej histoii....ale jak bedzie to sie okarze...czas teraz ma duzo do powiedzienia...i ciekawe jaka droge wywrozy...
Każde spotkania ze soba w niej otwierały cos nowego...ona potrzebowała tego bardziej niz kiedykolwiek...ale nie myslała o tym nie zastanawiała sie ze im glebiej wchodzi tym bardziej grzezle w nim samym....teraz kazdy wyjazd do Szczecina dawal jej co innego...tam czula sie najlepeij i wJego towazystwie....łudziła sie ze zmieni zdanie na temat zwizku ich i ze nadal bedzie mogla sie nim napawac....Tak mocno i gleboko jak tylko moze kobieta kochajac takmocno druga osobe...jak ona tylko Jgo chciła tak kochać...
Niestety gdy sobie uswiadomiła ze jednak nic nie zmieni jego nastawienia...bo w okolo siebie miał tylko zle kobiety i nie mial podstaw aby ogolnie o kobietach zmienic zdanie...to jadac do Szczecina w glebi sie cieszyla na zewnatrz płakała...ale bedac obok Niego kamuflowała sie jak mogła...byle zeby tylko nie pokazac swoich uczuc i swojego prawdziwego ja....bo jak by to zrobiła straciła by go na ZAWSZE..gdzie sobie tego nie wyobrazała....gdy odjezdzała on ja całował z usmiechem...ona z miloscia odwzajemniala pociałunek tak napełniony namietnoscia...ze trudno to opisac...
Sedzac w pociagu powrotnym słuchajac muyzki łzy same jeciały jej z policzków...nie umiałanad nimi zapanowac...bo to serce wysyłało impulsy placzu do mozgu...a wieczorami gdy nie mogla spac myslała o Nim...pisała mu smsy...tak poprostu aby dac znac ze istnieje jeszcze mimo wsyztsko...
On o niczym nie wiedizął:o jej milosci i o jej popłakiwaniu...ale z biegiem czasu domyslił sie...niestety przejzal ja...to porozmawial z nia i po raz kolejny wytlumaczył ze chce byc singlem...i ze nie potrafil by byc z kobieta...ona tylko mówiła "dobrze rozumiem"...w sobie walczyła z ta milosci wmawiała sobie ze sie zauroczyła i ze moze faktycznie nie moglo by byc im razem dobrze...moze ma racje...ale i tak zawsze dochodzila do wnisku "to czemu nie sprobujemy nie zaryzukujemy i nie damy sobie szansy nawzajem" i to zdanie zawsze zostawalo bez komantarza...nie rozumiała tego jednego głupiego zdania...o ktorym zawsze myślała...ale nigdy sie nie spytała...
Ich kontakty umilkły na jakis czas..pisali do siebie ale rzadko...ona starał sie ułozyc zycie na nowo...mila swoje miasto swoja uczelnie i znajomych....ale oni nic nie wnosili...
To narazie koniec tej historii...czas i zycie napisze kolejne hstorie....lub da szanse na szczesliwe zakonczenie tej histoii....ale jak bedzie to sie okarze...czas teraz ma duzo do powiedzienia...i ciekawe jaka droge wywrozy...
Film nie może zostać dodany, ponieważ autor filmu nie wyraził na to zgody.
Tagi:
bzdury....
To był czwartek...pojechala po bilet...kupujac go mila mieszane mysli i nawet chciala powiedziec "nie dziekuje juz nie chce"...ale walczyla ze soba,kupila i wiedzial ze nie ma odwrotu...Miala jechac w nocy chyba o 3:21...starala sie nie zasnac...przespala..ale nastepny byl o godzine pozniej...
Wsiadla do pociagu do Szczecina Głownego...w pociagu juz nie raz chciala wysiasc...ale dala rade...dojechała...wyszła z pociagu na stacji docelowej,nikogo nie ma idzie przed siebie w strone wyjscia...na miasto..nagle podobiaga Meżczyzna i całuje ja niesmialo w policzek...wiedziala ze to On...piekny i zadbany....piekniejszy niz na zdjeciach...oooo...slicznie wygladal...ZAKOCHAŁA sie...niestety...ale wtedy jeszcze o tym tak dobrze nie wiedziala....starala sie walczyc na pocztaku z tym uczuciem i to bardzo...az w koncu On sam nie powiedzial ze "ja kocha"....
Potem te wszystkie piekne słowa staly sie jak czara na byka....oszukal ja....stwierdzil ze byla pewnego radzaju testem na to czy chce jeszcze miec dziwczyne....byl starszy wychowal sobie ja jak marionetke...ona sie dal...bo wierzyla i nie widziala nic przez pryzmat zaklamanej milosci ktorej nigdy miedzy nimi nie bylo....ale ona i tak nie potrafila zyc bez niego....
Ona z pocztaku myslala ze to bajka...piekna bajka...czyli sen jak sie obudzi to nadal wroci do swojej samotnosci i placzu....szkochana po nocach tak aby nikt nic nie wiedzial ani nie wiedzial....ale powiedziala sobie ze wkoncu "szczescie poznalo jej imie"...naiwniara i zachowanie malolaty...
Byli ze soba max 3 tydognie gdzie widzieli sie dwa razy....potem on postanowil aby zostali przyjaciolmi...a ze ona chcial nadal sie z nim spotykac...bo go kochala i przyjeła on niego kazda propozycje..byle by moc nadal go widywac....
C.D.N.
Wsiadla do pociagu do Szczecina Głownego...w pociagu juz nie raz chciala wysiasc...ale dala rade...dojechała...wyszła z pociagu na stacji docelowej,nikogo nie ma idzie przed siebie w strone wyjscia...na miasto..nagle podobiaga Meżczyzna i całuje ja niesmialo w policzek...wiedziala ze to On...piekny i zadbany....piekniejszy niz na zdjeciach...oooo...slicznie wygladal...ZAKOCHAŁA sie...niestety...ale wtedy jeszcze o tym tak dobrze nie wiedziala....starala sie walczyc na pocztaku z tym uczuciem i to bardzo...az w koncu On sam nie powiedzial ze "ja kocha"....
Potem te wszystkie piekne słowa staly sie jak czara na byka....oszukal ja....stwierdzil ze byla pewnego radzaju testem na to czy chce jeszcze miec dziwczyne....byl starszy wychowal sobie ja jak marionetke...ona sie dal...bo wierzyla i nie widziala nic przez pryzmat zaklamanej milosci ktorej nigdy miedzy nimi nie bylo....ale ona i tak nie potrafila zyc bez niego....
Ona z pocztaku myslala ze to bajka...piekna bajka...czyli sen jak sie obudzi to nadal wroci do swojej samotnosci i placzu....szkochana po nocach tak aby nikt nic nie wiedzial ani nie wiedzial....ale powiedziala sobie ze wkoncu "szczescie poznalo jej imie"...naiwniara i zachowanie malolaty...
Byli ze soba max 3 tydognie gdzie widzieli sie dwa razy....potem on postanowil aby zostali przyjaciolmi...a ze ona chcial nadal sie z nim spotykac...bo go kochala i przyjeła on niego kazda propozycje..byle by moc nadal go widywac....
C.D.N.
Tagi:
bzdury....
Szukała chłopaka na studniowke...pochlonieta globalizacja sprobowala znalesc go przez internet....wiedziala ze ma malo czasu i ze sama nie chce isc...juz za dlugo byla sama i za wiele na glowie miala...
Az wreszcie znalazla odpowiednego kandydata i powiedziala mu o tym ze jest chlopakiem na studniowke..On nie mial nic przeciwko...ale zakochal sie niej a ona w nim...byli piekna para kochajaca sie jak zadna inna...On zaczal ja zmieniac po swojemu..bo byla punkiem...a On slychal techna....pozwolila mu sie zmienic....zaczela sie ubierac normlanie jak dziwczyna...tylko dla niego....po drodze milosci zatracajac swoje wszytskie wartosci i siebie sama....gleboko w to weszla,az za gleboko...po 2 latach wszytsko sie skonczylo....ona płakała 2 tygodnie...
Walentynki miał to byc najgorszy jej dzien w zyciu...sama w domu...tylko wycierala lzy ze swoich policzkow....miala zal do siebie...tak jej wina ze to sie rozpadlo...wieczorem nie majac juz sily na placz....wlaczyla komputer przegladajac strony interentowe...siedziala na jednym z portali ala`matrymonialnych...poznym wieczorem jakis Meżczyzna napisal do niej....i tak pisali i pisali do 4 moze 5 rano....genialnie sie dogadywali...od pocztaku kleila im sie rozmowa...
Gadali jak najczesciej...uwielbiali spedzac czas we dwoje na dwoch roznych czesciach Europy...zawsze on byl dla niej a ona dla niego...postanowili sie spotkac...u niej w miescie...ale nie wyszlo..wiec ona postanowila ze pojedzie do Niego....
C.D.N.
Az wreszcie znalazla odpowiednego kandydata i powiedziala mu o tym ze jest chlopakiem na studniowke..On nie mial nic przeciwko...ale zakochal sie niej a ona w nim...byli piekna para kochajaca sie jak zadna inna...On zaczal ja zmieniac po swojemu..bo byla punkiem...a On slychal techna....pozwolila mu sie zmienic....zaczela sie ubierac normlanie jak dziwczyna...tylko dla niego....po drodze milosci zatracajac swoje wszytskie wartosci i siebie sama....gleboko w to weszla,az za gleboko...po 2 latach wszytsko sie skonczylo....ona płakała 2 tygodnie...
Walentynki miał to byc najgorszy jej dzien w zyciu...sama w domu...tylko wycierala lzy ze swoich policzkow....miala zal do siebie...tak jej wina ze to sie rozpadlo...wieczorem nie majac juz sily na placz....wlaczyla komputer przegladajac strony interentowe...siedziala na jednym z portali ala`matrymonialnych...poznym wieczorem jakis Meżczyzna napisal do niej....i tak pisali i pisali do 4 moze 5 rano....genialnie sie dogadywali...od pocztaku kleila im sie rozmowa...
Gadali jak najczesciej...uwielbiali spedzac czas we dwoje na dwoch roznych czesciach Europy...zawsze on byl dla niej a ona dla niego...postanowili sie spotkac...u niej w miescie...ale nie wyszlo..wiec ona postanowila ze pojedzie do Niego....
C.D.N.
Tagi:
Bzdury...
O najmniejszych lat kochałam Szczecin...ale dlaczego tego nikomu nie dopwiem....nawet sobie samej nie umiem...poprostu bardzo lubie to miasto....kocham je jak swoje...
Gdy miałam 15lat to miłam chłopaka przez internet w Szczcinie i nie raz jako mało lata marzyłam o tym aby pojechac tam...zwiedzic to miasto tak bardzo dogłebnie...poznac je bardzo dobrze...
Teraz jak jestem na studiach...los sie do mnie usmiechna...bo dostałam druga sznase na poznanie Szczecina...hmm...ciekawe...i co jest grane..przypadek czy moze jednak ktos gdzies mi mowi ze tam jest moje miejsc w zyciu....jestem w stanie przeniesc sie na studia z Wrocławia(przepieknego miasta) do Szczecina
Czy ze mna jest cosnie tak...czy moze po prostu naprawde jakas magia mnie tam ciagnie?
Gdy miałam 15lat to miłam chłopaka przez internet w Szczcinie i nie raz jako mało lata marzyłam o tym aby pojechac tam...zwiedzic to miasto tak bardzo dogłebnie...poznac je bardzo dobrze...
Teraz jak jestem na studiach...los sie do mnie usmiechna...bo dostałam druga sznase na poznanie Szczecina...hmm...ciekawe...i co jest grane..przypadek czy moze jednak ktos gdzies mi mowi ze tam jest moje miejsc w zyciu....jestem w stanie przeniesc sie na studia z Wrocławia(przepieknego miasta) do Szczecina
Czy ze mna jest cosnie tak...czy moze po prostu naprawde jakas magia mnie tam ciagnie?
Tagi:
jaaaa....:)
Niby zycie mamy jedno i powinnismy z niego korzystac.....w pełni brac wszystko co mozemy z odpowiednim do tego umiarem....bo gdy go zabraknie zycie nasze bedzie puste i bez emocji....
Los przed ktorym niby nie uciekniemy w naszym zyciu stawia nam mury i tworzy przepascie....jedne daje sie pokonac innie nie....czsem trzeb isc przez zycie swoja wlasna droga nie raz zmuszaja nas do przejscia sciazka juz dawno wytyczona prze inna udemtana i nei zawsze wygodniejsza....
Lecz nie o tym chaiłam pisac...przejdzmy do rzeczy...
Moje zycie jak kazde inne ma duzo mi do zaoferowania ale czy jeszcze wieciej mi zabiera?Od pewnego czasu pisze jak to mi zle i nie dobrze...ale dzisiaj zaczelam sie zastanawiac czy moze powinnam z innej strony popatrzec na nie...i zauwazyłam ze moge barc z niego szczescie takim jakim jest a nie takie jakie bym sobie zyczyła...
Pisze na jednej ze znanych i lubianych stron internetowych maile z pewnym mezczyzna....ktorego poznaje i jest najlepsze to ze chce nadal go poznawac...czerpie z tego wielka radosc i zadowolenie....mimo ze nie jestem aktualnie najszczesliwsza osoba na swiecie,ale tez nie najsutniejsza...zabawne:):):)
Jednak czy moge chcec wieciej na dzien dzisiajszy?Niby zawsze mozna chcec wieciej mocniej itd....ale to nie od nas zalezy ile nam bedzie dane....i ile z zycia bedziemy mogli brac....
Zabawne jest jednak jeszcze jedno...ze gdy los na mojej drodze stworzyl przepasc napierszy rzuta oka nie do przejscia ja i tak nie przestałam rozkminiac jak sie przedostac na druga strone....a tu gdy straciłam nadzieje nagle zycie budyje mi schodzy po ktorzych coraz blizej sie dostaje na druga strone....jaki bedzie efekt tej drogi...okarze sie w przyszłości...:)
Ciesze sie ze to napisałam:)
Los przed ktorym niby nie uciekniemy w naszym zyciu stawia nam mury i tworzy przepascie....jedne daje sie pokonac innie nie....czsem trzeb isc przez zycie swoja wlasna droga nie raz zmuszaja nas do przejscia sciazka juz dawno wytyczona prze inna udemtana i nei zawsze wygodniejsza....
Lecz nie o tym chaiłam pisac...przejdzmy do rzeczy...
Moje zycie jak kazde inne ma duzo mi do zaoferowania ale czy jeszcze wieciej mi zabiera?Od pewnego czasu pisze jak to mi zle i nie dobrze...ale dzisiaj zaczelam sie zastanawiac czy moze powinnam z innej strony popatrzec na nie...i zauwazyłam ze moge barc z niego szczescie takim jakim jest a nie takie jakie bym sobie zyczyła...
Pisze na jednej ze znanych i lubianych stron internetowych maile z pewnym mezczyzna....ktorego poznaje i jest najlepsze to ze chce nadal go poznawac...czerpie z tego wielka radosc i zadowolenie....mimo ze nie jestem aktualnie najszczesliwsza osoba na swiecie,ale tez nie najsutniejsza...zabawne:):):)
Jednak czy moge chcec wieciej na dzien dzisiajszy?Niby zawsze mozna chcec wieciej mocniej itd....ale to nie od nas zalezy ile nam bedzie dane....i ile z zycia bedziemy mogli brac....
Zabawne jest jednak jeszcze jedno...ze gdy los na mojej drodze stworzyl przepasc napierszy rzuta oka nie do przejscia ja i tak nie przestałam rozkminiac jak sie przedostac na druga strone....a tu gdy straciłam nadzieje nagle zycie budyje mi schodzy po ktorzych coraz blizej sie dostaje na druga strone....jaki bedzie efekt tej drogi...okarze sie w przyszłości...:)
Ciesze sie ze to napisałam:)
Tagi:
Ja...





